Przejście Beskid Niski 2004

 

Witam serdecznie!

Zaczęliśmy w Jaworniku w ostatni dzień czerwca - 17 kursantów oraz ja i Barnaba. Na początku tradycyjnie rozbiliśmy bazę w Jaworniku.
Już na początku okazało się, że kursanci mocno wzięli do siebie moje słowa po Bieszczadach. Pierwszego dnia wszyscy wrócili po nocy, a jedna dwójka spędziła noc pod sosna, 15 min od bazy :). Późno wrócili, ale zaliczyli wszystko.
Potem dojechał Piotrek Herda i kurs żwawo się potoczył dalej. Kursanci chodzili wolno, ale do przodu - przychodzili późno, ale bez jakiś uchybień. Zresztą, na sam koniec podliczyłem i wyszło mi ze tylko 4 razy grupy nie zaliczyły wszystkiego ( w tym raz poszło o żmiję, ale o tym za chwile..) pogoda zasadniczo była udana. Padało codziennie, aczkolwiek przelotnie, wiec nie było to tak uciążliwe.


No i sprawa ze Staszkiem!
Żmija czekała na kursanta w Wisłoku na wysokości Werniejówki.
Grupa porzuciła wiec pomysły by iść dalej w góry i poszła dolina do cywilizacji czyli do Puław. W grupie był kursant zamieszkujący nieopodal - bo w Rymanowie. - niewątpliwie troszkę to ułatwiło akcje. W Puławach Staszek już czuł się fatalnie. Z Puław pojechali z turystami czeskimi do ośrodka w Rymanowie, w międzyczasie już z Krosna jechała erka. W karetce zrobiono próby i zaraz potem ( już w szpitalu ) Staszek dostał surowice. Podłączono go do czego się dało i tak sobie leżał... Chciałbym widzieć miny pielęgniarek podczas rozbierania Staszka. Miał on dość pościerane stopy ( plastry, bandaże...) Pozostała dwójka posiedziała z nim do późnego popołudnia i na wieczór dopiero wróciła do Zawadki
Następnego dnia pojechałem do Krosna do szpitala. i już przy wejściu usłyszałem: "Pan do żmii?" ;)
Staszek na opiekę nie narzekał - jako ze był małą sensacja na oddziale - ( żmija!!) Kręciły się koło niego i ładne pielęgniarki i jeszcze ładniejsze praktykantki z Krakowa ....hihihihi
Wypuszczono go dopiero w sobotę, jednakże po krótkim namyśle został z nami dalej. ( nie bylo go dni piec z czego dwa policzyliśmy jako wachte, a kolejne dwa były dniami wspólnymi i lekkimi ). A poza tym Staszek chodzi dość dobrze.


Reszta tymczasem chodziła sobie po Beskidzie. Po drodze odwiedziliśmy Radocyne, gdzie jak się okazało nikt bazy nie rozbił, co nam nie przeszkadzało, a nawet wręcz przeciwnie....


Na temat Banicy zacytuje to co napisałem na pl.rec.gory

"owszem, mogliśmy się rozbić za jedyne 5 zł od osoby - właściciel ze swej strony zaoferował miejsce do rozbicia namiotów, wodę w strumyku, możliwość korzystania z wc ( nie łazienki ) w schronisku i w zasadzie nic więcej. Oczywiście spadł deszcz, ale ze środka schroniska nas wyproszono, jako że przeszkadzamy gościom. Pozostało nam mokniecie na zewnątrz ( żadnej wiaty nie było�). W sumie deszcz miał ten plus, że właściciel zrezygnował z grilla dla gości, bo wtedy mieliśmy się wynieść także z okolic ogniska. Następnego dnia szybko poszukaliśmy czegokolwiek - i przenieśliśmy się do szkoły w Krzywej ( za darmo i z wiata )


Wnioski?
Obiekt jest prywatny i właściciel może nie lubić ludzi z plecakami, wszak nastawia się na inna klientele, jednak jeżeli już kasuje za nocleg na polu, to już powinien zadbać o jakakolwiek infrastrukturę...

A pointa?
Dzień później z Ropicy chcieliśmy się dostać w okolice Banicy. Było nas dwóch - akurat właściciel jechał do schroniska. zamachaliśmy...owszem, poznał nas, uśmiechnął się tylko i dodał gazu...ale tu już trzeba kultury... sama nazwa Gościniec może nie wystarczyć...

A same manewry?
Byli już wtedy z nami poza mną i Obstem - Anka u, Gosia, Padalec, Witek Wilczopolski, Hubert, Radek z Mironem i Dominika. Obstawiono 5 gór ( Dziamera, Mareszka, Magurycz, Obszar i Popowe)
Na szczególne słowa uznania zasługuje Gosia która spędziła noc i bez ogniska na Maguryczu ( Gosiu , jesteś dzielna!)
Przeszli wszyscy i o czasie, choć niektórzy musieli zbiegać z Dziamery( 30 min ) by zdążyć na czas.
Po manewrach zapanowało dziwne rozluźnienie i trzeba było postawić do pionu kursantów. Mobilizacja się udała i do końca chodzi bez zarzutu. dało się poznać pod koniec duuuże zmęczenie. Cichły osoby, które wcześniej było bardzo słychać...


Zakończenie w Hucie Wysowskiej. Rano poszliśmy wszyscy na Busov, potem do wód, a wieczorem ... no sami wiecie...
było bardzo udane zakończenie.... jeszcze o 3 godz. kilka osób siedziało dzielne przy gitarze...

 

Podsumowywujac.
Kurs zakończyło 17 osób, nikogo nie wywaliliśmy
Poziom był wysoki
Z wiedza trochę krucho, ale to będzie do nadrobienia
Grupa bardzo fajna, dość zgrana - naprawdę milo się z nimi po tym niskim chodziło..
Miss wybrano.. .były dwie kandydatki, ale jednak wygrała szara ( siniak wielkości.. hmnn... pół uda )
Szara zresztą wybrała się wczoraj do dermatologa i ten stwierdził ze takich stop i nóg to on nigdy nie widział...
dostała jakieś antybiotyki - się leczy.
Na 17 kursantów 6 par butów nadawało się w zasadzie do ogniska.
Kursanci codziennie łapali na stopa wszystko co jeździ... i wszędzie..
ale rekord pobiła wachta: do Huty Wysowskiej - podjechali koparką, a zakupy były w łyżce...
codziennie siedzieliśmy przy ognisku i gitarze...
Kierownictwo zapamiętale trwało w prohibicji i nawet nie złamali jej w Bardejowie podczas 30 kilkustopniowych upałów.

 

Może jeszcze kilka cytatów:


Mikrus po wypiciu łyka jakiegoś napoju rozgazowanego za 1zl " smakuje jak zapojka, tylko nie ma co zapijać"
i jeszcze jedno Mikrusa: "jakbym musiał to nawet mógłbym chcieć"

Kursantki wsiadające do stopa ( chwile wcześniej waliły się po jakimś jarze ):"ale z nas dupy..." a kierowca: " i to całkiem niezłe"

Barnaba w sklepie: "poproszę red bulla" a pani sięga po.. denaturat

 

Mam nadzieje ze do egzaminu podejdzie sporo, już chcą materiały na egzamin...wiec.. .może się powiedzie...
Na przejściu byli: Barnaba i ja - całość, Piotrek Herda -ok. półtorej tygodnia, Gosia tyleż, tydzień - Radek z Mironem i Anka.
Na manewrach dodatkowo: Padalec, Hubert, Doma. Odwiedził nas w Banicy Chomik, no i w Wysowej Kuba Ś.
czyli całkiem, całkiem.... wg mnie było nas sporo, ale ci co byli myślę ze nie żałują, bo naprawdę było dobrze...


golek

 


Zobacz także relację z autokarówki i kondycyjnego 2004

Zdjęcia z autokarówki na stronie www.golek.friko.pl

 

Będziemy bardzo wdzięczni za wszystkie uwagi dotyczące strony Dziur@